Przechodzisz je własnym tempem, na danych swojej firmy. Zaczynasz od tego, co u was powtarzalne: ofert, follow-upów, briefingów przed spotkaniem. Po drodze podpinasz CRM, układasz bazę wiedzy o firmie i uruchamiasz pierwszy proces, który AI robi za ciebie. Bez spotkań na żywo. To najtańsze wejście w AI moją metodą.

Uczę na narzędziach, w których wasz zespół już pracuje


.svg.webp)



Dotąd współpracowałem z firmami, które zatrudniają od 2 do 500 pracowników.









.avif)


Materiałów o AI jest dziś więcej niż czasu, żeby je obejrzeć. Problem jest gdzie indziej: po obejrzeniu nikt tego nie wdraża, bo nikt nie podpiął AI do CRM i nie zebrał tego, co firma wie o swoich klientach.
- AI nie zna waszego cennika, klientów ani sposobu komunikacji, więc pisze generyki.
- CRM, poczta i notatki ze spotkań są osobno, więc handlowiec dalej przenosi dane ręcznie.
- Dobre prompty zostają u jednej osoby i firma nie uczy się na kolejnych ofertach.
Dlatego każdy moduł kończy się plikiem, który zostaje w firmie: bazą wiedzy, podpiętą integracją, opisanym procesem.
Najwięcej wyciągają z niego firmy sprzedające doradczo: jest rozmowa, jest diagnoza potrzeby, a oferta powstaje pod konkretnego klienta. Tam każda oferta i każdy follow-up piszą się od nowa, więc jest co oddać AI.
Nie jest dla was, jeśli handlowiec ledwo dotyka transakcji — nie ma wtedy czego oddać AI:
Każdy moduł to nagranie, szablon i jedno zadanie na Twoich danych. Dostajesz równiez skille dla agentów i dodatkowe materiały. Kolejność modułów ma znaczenie, bez pierwszego modułu reszta buduje się na czymś, czego nie ma.
Większość materiałów o AI zaczyna się od listy narzędzi. Narzędzia zmieniają się co pół roku i nic z tego nie zostaje. Tu pierwszy moduł to wasz proces i policzony czas, wiesz, gdzie AI zarobi, zanim cokolwiek uruchomisz.
Rozpisujesz swój proces na kroki i liczysz, ile czasu zjada każdy. Wybierasz trzy miejsca, w których AI zarobi, i jedno, którego nie warto ruszać. Pokazuję, jak to punktować i dlaczego jednostką jest proces, nie narzędzie.
Najtrudniejszy moduł i ten, po którym AI przestaje pisać generyczne treści. Rozdzielasz to, co stałe: ofertę, cennik, profil klienta, ton, od tego, co żyje w waszych systemach. Stałe ląduje w wersjonowanym repozytorium, żywe podpinasz przez API. Krok po kroku dla Pipedrive'a i HubSpota, a tą samą drogą idzie wszystko, co ma API - od narzędzi ofertowych po fakturowanie.
Zamieniasz prompt w opisany proces: wyzwalacz, wejścia, kroki, format wyjścia, granice. Zanim go napiszesz, przygotowujesz pięć przypadków testowych i sprawdzasz wynik bez skilla. Potem trzy poprawki i wiesz, czy w ogóle pomaga.
Na brudnych danych AI produkuje błędy szybciej, niż zdążysz je złapać. Robisz audyt swojego CRM: duplikaty, martwe szanse, puste pola, etapy, przez które nikt nie przechodzi. Potem sprzątasz z pomocą AI i decydujesz, co automatyzujesz w CRM, co w n8n, a czego nie ruszasz wcale.
ICP zamienione na filtry, po których da się szukać. Skąd brać dane o polskich firmach, kiedy narzędzia oparte na LinkedInie nie widzą firm poniżej pięćdziesięciu osób. Wzbogacanie kaskadowe, sygnały zakupowe i uczciwie policzony koszt kontaktu.
Macie dziesiątki godzin nagrań, z których nie robicie nic. Z jednego transkryptu wychodzi notatka do CRM, follow-up, wnioski i materiał marketingowy. Do tego RODO i AI Act bez owijania: kiedy potrzebna jest zgoda, jak długo trzymacie nagrania i co się zmieni w najbliższych miesiącach.
Z transkryptu spotkania i danych z CRM powstaje strona, nie PDF. Ich sytuacja ich słowami, ich liczby, ich obiekcje odpowiedziane wprost. Widzisz, kto ją otworzył i co czytał, więc follow-up przestaje być zgadywaniem.
Żeby to przeżyło trzeci tydzień, ktoś musi być za to odpowiedzialny. Wybierasz opiekuna procesu, ustawiasz trzy mierniki i piętnastominutowy przegląd tygodniowy. Do tego polityka użycia AI: co wolno wrzucać, czego nie, kto zatwierdza nowe narzędzie.
Zestaw skilli do tego, żeby twoja strona usługowa i landing dały się znaleźć: w Google i w odpowiedziach ChatGPT czy Perplexity. Audyt pokazuje, co to blokuje. Zwykle brak danych strukturalnych, opisy skopiowane z innej podstrony i nagłówki, których nie ma. Artykuł piszesz dopiero po sprawdzeniu, co realnie wyświetla się na daną frazę, więc tekst ma po co powstać.
Drugi zestaw zamienia jeden temat w komplet treści na tydzień. Artykuł idzie na bloga, z niego powstaje kilka postów na LinkedIna i X, a to, co lepiej tłumaczy się obrazem, ląduje w karuzeli. Tematy dobierasz pod usługi, które sprzedajesz, więc treść pracuje na rozmowy handlowe, nie na zasięg. Całość mieści się w sześciu godzinach tygodniowo.
Kurs to pełna metoda w najtańszej formie, ale całą pracę wykonujesz sam. Jeśli w trakcie stwierdzisz, że wolisz współpracować ze mną bezpośrednio, cenę kursu odliczam od programu grupowego lub dedykowanego wdrożenia.
Mapa procesu, repozytorium kontekstu, skill z testami, audyt CRM, lista narzędzi, szablon oferty.
Oferta, cennik, profil klienta, przykłady, typowe obiekcje i ton komunikacji.
CRM, poczta, kalendarz, narzędzia ofertowe, Slack, fakturowanie - co ma API, to podepniesz.
Oferta albo follow-up. AI robi pierwszą wersję z danych w CRM, handlowiec zatwierdza i wysyła.
Wszystko, co jest w tym kursie, robiłem najpierw u klientów: podpinałem ich CRM, sprzątałem ich dane i patrzyłem, co się psuje w trzecim tygodniu. Materiał jest zapisem tej roboty, nie prezentacją o tym, jak AI zmienia świat.
Nagrywam to sam i sam odpowiadam na pytania. Jeśli coś w materiale nie działa, napisz bezpośrednio do mnie.
Wdrażam Pipedrive, Asanę, automatyzacje n8n i procesy wspierane przez AI. Pracowałem z ponad 50 firmami, od startupów po IAB i Fundację Pułaskiego.

To przedsprzedaż — kurs jest w niej 50% taniej. Materiały i pierwsza grupa ruszają 1 października. Kwotę z niższego poziomu odliczam od wyższego, jeśli zdecydujesz się współpracować dalej.
Osiem modułów do samodzielnego przejścia i dwa bonusy. Rabat obowiązuje do startu 1 października.
Osiem tygodni w grupie kilku firm. Ja prowadzę, wy pracujecie.
Współpracę najlepiej zacząć od rozmowy.