
Prognoza sprzedaży rozjeżdża się z wynikiem prawie zawsze przez lejek, z którego jest liczona, a nie przez wzór. Wzór jest jednolinijkowy i nie da się go pomylić: sumujesz wartości otwartych szans pomnożone przez prawdopodobieństwo wygranej, dla spraw z datą zamknięcia w danym miesiącu. Kłopot polega na tym, że każdy z trzech składników tego wzoru bierze się z pola, które ktoś kiedyś wypełnił i już nigdy do niego nie wrócił.
Niżej masz rozróżnienie prognozy od planu i od wartości lejka, wyliczenie na liczbach, sześć rzeczy, które w polskich firmach B2B najczęściej zawyżają wynik, i kwadrans roboty, po którym będziesz wiedzieć, czy Twoja prognoza w ogóle ma podstawy.
W skrócie:
Prognoza sprzedaży to liczba, którą zamierzasz przebić w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Tak definiuje ją Dave Kellogg, były prezes MarkLogic, i to jest definicja użytkowa, a nie podręcznikowa: prognoza jest po to, żeby ktoś inny mógł na niej oprzeć decyzję o zatrudnieniu, o zamówieniu towaru albo o kredycie. Jeśli mylisz się w połowie przypadków, to nie jest prognoza, tylko życzenie z liczbą.
To rozróżnienie brzmi na akademickie, a jest praktyczne. Kiedy pytam trzy osoby w firmie o prognozę na najbliższy miesiąc i pierwsza mówi, ile chce zrobić, druga, ile zrobi na pewno, a trzecia, ile zrobi, jeśli wszystko jej wyjdzie, to nie ma czego porównać ani czego poprawić. Zanim policzysz cokolwiek, zapiszcie w jednym miejscu, którą z tych trzech liczb podajecie.
| Pojęcie | Co to jest | Skąd się bierze | Najczęstszy błąd |
|---|---|---|---|
| Cel sprzedażowy | ile chcecie zrobić | z decyzji zarządu i z budżetu | podawany jako prognoza, bo ładniej wygląda |
| Plan sprzedaży | ile musicie zrobić, żeby budżet się spiął | z kosztów i z założeń rocznych | mylony z prognozą, choć nie zależy od stanu lejka |
| Wartość lejka | ile stoi w otwartych szansach razem | z sumy wartości otwartych spraw | pokazywana zarządowi jako to, co wpłynie |
| Ważona wartość lejka | wartość lejka przemnożona przez prawdopodobieństwo etapu | z CRM, automatycznie | traktowana jako prognoza, choć nie odsiewa spraw bez ruchu |
| Prognoza sprzedaży | ile faktycznie wpłynie, z zapasem na pomyłkę | z ważonej wartości lejka po ręcznym przejrzeniu spraw | podawana bez informacji, jakie ma prawdopodobieństwo |
Ostatni wiersz jest ważniejszy od pozostałych czterech. Ważona wartość lejka i prognoza to nie to samo, choć wiele firm podaje pierwszą liczbę pod drugą nazwą. Ważona wartość jest wyliczana automatycznie i nie wie nic o tym, że dwie największe sprawy stoją bez kontaktu od sześciu tygodni. Prognoza to ta sama liczba po tym, jak ktoś przeszedł przez sprawy i część z nich odsiał.

Dwie pierwsze liczby biorą się z decyzji, trzy kolejne z lejka. Porównywanie ich ze sobą jest źródłem połowy nieporozumień o prognozie.
Prognoza z lejka to suma iloczynów wartości szansy i prawdopodobieństwa jej wygrania, liczona dla spraw z oczekiwaną datą zamknięcia w danym okresie. Prawdopodobieństwo bierze się z kategorii, którą handlowiec przypisuje szansie, albo z etapu, na którym ona stoi.
Kellogg proponuje trzy kategorie i przypisane do nich prawdopodobieństwa: pewne 90%, prognozowane 70%, możliwe 30%. Kategorie są przypisywane przez człowieka, nie przez system, i to jest ich zaleta. Etap mówi, jak daleko sprawa zaszła w procesie, a kategoria mówi, co handlowiec o niej wie.
| Szansa | Wartość | Kategoria | Prawdopodobieństwo | Do prognozy |
|---|---|---|---|---|
| A | 80 000 zł | pewna | 90% | 72 000 zł |
| B | 120 000 zł | prognozowana | 70% | 84 000 zł |
| C | 200 000 zł | możliwa | 30% | 60 000 zł |
| D | 60 000 zł | możliwa | 30% | 18 000 zł |
| Razem | 460 000 zł | 234 000 zł |
Wartość lejka wynosi 460 tysięcy, a prognoza 234 tysiące. Różnica między tymi dwiema liczbami to zwykle miejsce, w którym zaczyna się nieporozumienie na spotkaniu zarządu.
Sprawdzenie, które nadaje temu sens, przychodzi po kwartale. Weź wszystkie szanse oznaczone jako pewne i policz, ile z nich faktycznie się zamknęło. Jeśli wyjdzie około 90%, kategorie działają. Jeśli wyjdzie 50%, handlowiec nie ma pecha, tylko źle klasyfikuje sprawy, i to jest informacja, z którą da się coś zrobić na spotkaniu jeden na jeden. Kellogg pisze o tym wprost: odchylenia od przypisanych prawdopodobieństw są sygnałem błędnej klasyfikacji, bo to prawdopodobieństwo ma być podstawą przypisania kategorii, a nie odwrotnie. Cała nauka prognozowania sprowadza się do tego jednego pomiaru powtórzonego kilka razy i nie da się jej przyspieszyć.
Źródło: Dave Kellogg, „How to Train Your VP of Sales to Think About the Forecast".
Wzór wyżej policzy się grzecznie na każdych danych. Poniższa szóstka to powody, dla których wynik tego liczenia rozjeżdża się z rzeczywistością, uszeregowane od najczęstszego. Wszystkie sześć widzę w audytach CRM na tyle regularnie, że sprawdzam je w tej kolejności.
| # | Co zawyża prognozę | Jak to sprawdzisz w CRM | Co to robi z liczbą |
|---|---|---|---|
| 1 | szanse rozstrzygnięte, ale niezamknięte w systemie | filtr: data zamknięcia w przeszłości, status otwarty | zawyża wartość lejka, zwykle najmocniej ze wszystkich |
| 2 | daty zamknięcia przesuwane na koniec okresu | rozkład szans po dacie zamknięcia w miesiącu | przenosi całą prognozę na ostatni tydzień |
| 3 | drugi lejek liczony razem z pierwszym | suma wartości po lejkach, osobno | dokłada przychód powtarzalny do nowej sprzedaży |
| 4 | wartość wpisana z sufitu przy zakładaniu szansy | mediana wartości wygranych kontra mediana otwartych | zawyża tym mocniej, im wcześniejszy etap |
| 5 | pole pewności wypełniane po fakcie | rozkład wartości pola przy wygranych i przegranych | pole wygląda na prognostyczne i nie jest |
| 6 | etapy bez kryteriów wyjścia | udział szans stojących na jednym etapie ponad kwartał | rozmywa prawdopodobieństwo przypisane do etapu |
1. Szanse rozstrzygnięte, których nikt nie zamknął. To jest najczęstsza i najdroższa z całej szóstki, a jednocześnie ta, o której nikt nie pisze, bo brzmi zbyt banalnie. Sprawa została wygrana albo przegrana, wszyscy o tym wiedzą, i nikt nie zmienił statusu w systemie. Przy jednym z wdrożeń kierownik działu podsumował to tak: wszyscy się cieszą, że w lejku jest pięć milionów, a połowa z tego to stare, pozamykane sprawy. W innej bazie, którą audytowałem, w lejku stało 85 szans z nieaktualnym stanem. Filtr, który to pokazuje, ustawisz w minutę: data zamknięcia wcześniejsza niż dzisiaj, status otwarty. Jeśli tam coś jest, prognozy nie ma sensu liczyć, dopóki tego nie posprzątasz.
2. Data zamknięcia jako pole obowiązkowe, które nikogo nie obchodzi. CRM zwykle wymaga daty przy zakładaniu szansy, więc handlowiec wpisuje koniec bieżącego miesiąca albo kwartału i nie wraca do tego pola. Efekt widać w rozkładzie: prawie wszystkie sprawy mają datę na 30 albo 31, a prognoza miesięczna wygląda tak, jakby cała sprzedaż miała wpaść w ostatnim tygodniu. Ten sam mechanizm przenosi wartość z miesiąca na miesiąc, bo pierwszego dnia handlowiec przesuwa datę o kolejny miesiąc, zamiast zamknąć sprawę.

Rozkład dat zamknięcia sprawdzisz w minutę i mówi więcej o jakości lejka niż sama wartość prognozy.
3. Dwa lejki liczone jako jeden. Firmy, które obok nowej sprzedaży prowadzą opiekę nad klientem albo odnowienia, często trzymają to w drugim lejku, a raport sumuje oba. Do prognozy nowej sprzedaży wchodzi wtedy przychód, który i tak by wpłynął, i liczba przestaje odpowiadać na pytanie, po co powstała. Sprawdzenie zajmuje chwilę: policz wartość otwartych spraw osobno dla każdego lejka i zobacz, czy raport, który czyta zarząd, robi to samo.
4. Wartość wpisana przy zakładaniu szansy i nigdy niezweryfikowana. Handlowiec zakłada sprawę na podstawie pierwszej rozmowy i wpisuje kwotę, która wtedy wydaje się sensowna. Trzy miesiące później zakres jest inny, a kwota ta sama. Przy jednym z wdrożeń brzmiało to tak: wygramy przetarg na czterdzieści tysięcy, a w systemie stoi szansa na dwa miliony. Sprawdzenie jest porównawcze. Policz medianę wartości wygranych spraw z ostatniego roku i medianę wartości spraw dziś otwartych. Jeśli ta druga jest wyraźnie wyższa, wartości w lejku są dopisane, a nie ustalone.
5. Pole pewności wypełniane po fakcie. W bazie, którą audytowałem, prawie każda wygrana sprawa miała najwyższą wartość w polu pewności, a prawie każda przegrana najniższą. To nie jest prognoza, tylko wynik przepisany wstecz. Takie pole wygląda na prognostyczne i nie jest, a jeśli oprzesz na nim ważoną wartość lejka, będziesz miał wykres, który dopiero po zamknięciu kwartału zgadza się z rzeczywistością. Więcej o tym, jak takie pola wyglądają w danych, jest we wnioskach z audytów CRM.
6. Etapy bez kryteriów wyjścia. Prawdopodobieństwo przypisane do etapu ma sens tylko wtedy, gdy wejście na ten etap coś znaczy. Jeśli „wysłana oferta" oznacza w praktyce, że ktoś wysłał plik i nikt nie odpisał, to szansa stojąca tam od pół roku wchodzi do prognozy z tym samym prawdopodobieństwem, co sprawa, w której klient wczoraj odesłał uwagi do umowy. To jest problem procesu, nie prognozy, i naprawia się go w procesie sprzedaży, przy okazji spisywania kryteriów wejścia i wyjścia dla każdego etapu.
Zwróć uwagę, że tylko szósty punkt dotyczy tego, co większość tekstów o prognozowaniu opisuje jako przyczynę: optymizmu handlowców. Pięć pierwszych to stan danych, a nie stan czyjejś głowy. Dopóki CRM nie jest posprzątany, prognozowanie z niego jest wróżeniem z fusów, i to zdanie mówię klientom, zanim zaczniemy rozmawiać o metodach.
Otwórz CRM i policz pięć rzeczy. Nie potrzebujesz do tego raportów ani nowego pulpitu, wystarczą filtry na liście szans.
Jeśli którakolwiek z tych pięciu liczb wygląda źle, prognoza nie jest zepsuta. Zepsuty jest lejek, a prognoza tylko go pokazuje. Naprawianie prognozy przez zmianę metody liczenia jest w tym miejscu najdroższym możliwym ruchem, bo kosztuje kwartał i niczego nie zmienia.
Średnia ruchoma, regresja, wygładzanie wykładnicze i modele szeregów czasowych zakładają, że sprzedaż jest powtarzalna i że przeszłość mówi coś o przyszłości. W handlu detalicznym i w produkcji to jest prawda: sprzedajesz te same produkty tym samym ludziom co tydzień, a sezonowość i pogoda faktycznie tłumaczą część wahań. W usługach B2B ten warunek nie jest spełniony. Osiem kontraktów rocznie to nie jest szereg czasowy, tylko osiem zdarzeń, z których każde miało własną historię.
Klientka, z którą pracowałem nad lejkiem w firmie o cyklu zamknięcia od półtora do dwóch lat, powiedziała mi wprost, że kiedy słyszy o średniej prognozie, to w ich przypadku ta średnia niczego nie opisuje. Miała rację. Przy dwóch latach cyklu i kilkunastu sprawach rocznie jedna szansa przesunięta o kwartał zmienia wynik roku o kilkadziesiąt procent, a żaden model tego nie przewidzi, bo to nie jest wahanie losowe, tylko pojedyncza decyzja pojedynczego klienta.
| Sytuacja | Co działa | Dlaczego |
|---|---|---|
| sprzedaż produktu, dziesiątki transakcji tygodniowo | metody statystyczne z danych historycznych | jest szereg czasowy i powtarzalność |
| usługi B2B, cykl do 30 dni, kilkadziesiąt spraw miesięcznie | prognoza z lejka plus tempo sprzedaży | lejek pokazuje większość tego, co się domknie |
| usługi B2B, cykl 3–12 miesięcy | prognoza z lejka po ręcznym przeglądzie spraw | wzór sam nie odsieje spraw bez ruchu |
| projekty, cykl ponad rok, kilkanaście spraw rocznie | prognoza od sprawy do sprawy, z datą decyzji klienta | średnia nie ma na czym pracować |
Jest jeszcze jedna pułapka przy krótkim cyklu, odwrotna do intuicji. Jeśli sprzedajecie w trzydzieści dni, to większość tego, co domkniecie w tym kwartale, jeszcze w ogóle nie istnieje w CRM. Prognoza kwartalna liczona z dzisiejszego lejka będzie w takiej firmie zaniżona, a nie zawyżona, i trzeba ją rozbić na dwie części: to, co już stoi w systemie, i to, co musi dopiero wpaść z marketingu.
Excel jest lepszy do jednej rzeczy i gorszy do wszystkiego innego. Lepszy jest wtedy, gdy chcesz policzyć kilka scenariuszy obok siebie i zobaczyć, co się stanie z liczbą, jeśli dwie duże sprawy przesuną się o miesiąc. Tego żaden CRM nie zrobi wygodnie i dlatego arkusz z trzema wariantami wraca na spotkania zarządu nawet w firmach z dobrze ustawionym systemem.
Gorszy jest w tym, że dane w nim się starzeją w chwili wklejenia. Prognoza w arkuszu jest zdjęciem lejka z dnia, w którym ktoś zrobił eksport, a lejek zmienia się codziennie. Po trzech miesiącach nikt nie wie, która wersja pliku jest aktualna, i w praktyce widzę wtedy dwie liczby krążące po firmie, obie nieaktualne.
Podział, który działa: liczby wychodzą z CRM-a i tylko z niego, a arkusz służy do scenariuszy na tych liczbach. Warunkiem jest to, żeby CRM liczył to sam, bez comiesięcznego eksportu. Sześć raportów, które to obsługują, opisałem osobno w tekście o tym, jakie raporty sprzedażowe ustawić w CRM. Jeden z nich zestawia prognozę zadeklarowaną przez zespół z prognozą policzoną z historii lejka.
Jedno zastrzeżenie techniczne, bo kosztuje ludzi kwartał raportów. Jeśli przenosicie historię z Excela do CRM-a przy wdrożeniu, sprawdźcie, którą datę system bierze do raportów. Pipedrive przy imporcie liczy do statystyk moment fizycznego kliknięcia, a nie datę wsteczną wpisaną w polu, więc zaimportowana historia potrafi wykrzywić bieżące wykresy. Wychodzi to zwykle miesiąc po imporcie, kiedy ktoś pyta, dlaczego w zeszłym tygodniu zamknęliście czterdzieści spraw.
Kolejność ma tu znaczenie, bo trzy z tych czterech kroków są darmowe, a czwarty bez nich nie zadziała.
Pierwsze dwa kwartały prognozowania i tak wyjdą źle. To jest normalne i nie ma na to skrótu, bo prognozowania uczysz się wyłącznie na własnych pomyłkach. Chodzi o to, żeby ktoś te pomyłki zapisywał: ile podaliście, ile wyszło, o ile i przy których sprawach. Bez tego zapisu trzeci kwartał wygląda dokładnie tak samo jak pierwszy, a temat po cichu znika i zostaje pytanie „jak myślisz, ile zrobimy w tym miesiącu?" zadawane przy kawie.
Jeśli prognoza nie zgadza się dlatego, że sprzedaż realnie spadła, a nie dlatego, że lejek jest brudny, to jest inna diagnoza i zaczyna się gdzie indziej. Sześć miejsc, w których wtedy szukam przyczyny, opisałem w tekście o tym, jak zwiększyć sprzedaż B2B.
Ta szóstka nie pochodzi z cudzych artykułów o prognozowaniu. Pochodzi z zapisów rozmów wdrożeniowych i z baz, które przeglądałem: z lejków, w których policzyłem, ile szans ma datę zamknięcia w przeszłości, i ze zdań ludzi, którzy tymi lejkami zarządzają.
Jeśli chcesz to sprawdzić u siebie, zacznij od kwadransa z pięcioma filtrami z sekcji wyżej. To wystarczy, żeby wiedzieć, czy problem jest w danych, czy w metodzie. Jeśli okaże się, że w danych, a nie ma kto przez nie przejść, robię to jako audyt CRM: przechodzę przez lejek, pola i raporty i pokazuję, które liczby da się policzyć na Waszych danych, a które są dziś nie do policzenia. Jeśli nie zgadza się też proces albo sposób, w jaki zespół kwalifikuje szanse, sam CRM jest za wąskim zakresem i wtedy właściwą robotą jest audyt sprzedaży, który zaczyna się od procesu, a dane traktuje jako jedno ze źródeł.
A jeśli CRM-a jeszcze nie ma i prognoza powstaje w arkuszu, prognozowanie jest o krok za daleko. Wtedy najpierw wdrożenie CRM, a liczby później.
Prognoza sprzedaży to szacunek przychodu, który firma domknie w danym okresie, liczony z otwartych szans w lejku. W praktyce zarządczej przyjmuje się, że jest to liczba, którą przebijesz w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Różni się od celu (ile chcecie zrobić) i od wartości lejka (ile stoi w otwartych sprawach razem, bez uwzględnienia szans na wygraną).
Zsumuj wartości otwartych szans przemnożone przez prawdopodobieństwo ich wygrania, biorąc pod uwagę tylko sprawy z oczekiwaną datą zamknięcia w danym okresie. Prawdopodobieństwo bierze się z kategorii przypisanej przez handlowca (przykładowo pewna 90%, prognozowana 70%, możliwa 30%) albo z etapu lejka. Wynik jest wiarygodny dopiero po sprawdzeniu, że daty zamknięcia i statusy szans są aktualne.
Dzielą się na dwie grupy. Metody ilościowe (średnia ruchoma, wygładzanie wykładnicze, analiza trendu, regresja, modele szeregów czasowych) pracują na danych historycznych i sprawdzają się przy powtarzalnej sprzedaży produktu. Metody oparte na lejku (prognozowanie z etapów, z kategorii pewności, z długości cyklu sprzedaży) pracują na otwartych szansach i są właściwym wyborem w sprzedaży B2B, gdzie transakcji jest za mało, żeby zbudować szereg czasowy.
Po pierwsze, planowanie zasobów: kogo zatrudnić, ile towaru zamówić, jakie zobowiązania podjąć. Po drugie, wczesne ostrzeganie: różnica między prognozą a planem pokazuje lukę, zanim ona się wydarzy. Po trzecie, ocena jakości pracy z lejkiem: porównanie prognozy z wynikiem mówi, czy zespół poprawnie klasyfikuje szanse, i to jest jedyna funkcja, z której firmy zwykle nie korzystają.
W małej i średniej firmie B2B wystarczy CRM z modułem prognozy (Pipedrive, HubSpot, Livespace) i arkusz do liczenia scenariuszy na wyeksportowanych liczbach. Narzędzia predykcyjne oparte na AI mają sens dopiero przy kilkuset szansach rocznie, bo poniżej tego progu nie mają na czym się uczyć. Wybór narzędzia jest tu najmniej istotną decyzją, bo to samo narzędzie na nieposprzątanym lejku poda złą liczbę szybciej.
Zacznij od ustalenia, jakie prawdopodobieństwo ma mieć podawana liczba, i zapisz to. Potem przejrzyj wszystkie otwarte szanse i wyrzuć z liczenia te, które są rozstrzygnięte, choć nikt ich nie zamknął, oraz te bez kontaktu z klientem od ponad miesiąca. Na tak przyciętym lejku policz wzór z kategoriami pewności. Na koniec zapisz podaną liczbę razem z datą, żeby po kwartale dało się porównać ją z wynikiem.
Wyeksportuj z CRM-a otwarte szanse z trzema polami: wartość, oczekiwana data zamknięcia, kategoria pewności. Dołóż kolumnę z prawdopodobieństwem przypisanym do kategorii i kolumnę z iloczynem wartości i prawdopodobieństwa, a potem zsumuj ją w podziale na miesiące. Arkusz ma przewagę przy liczeniu scenariuszy („co, jeśli dwie największe sprawy przesuną się o miesiąc"), ale nie powinien być źródłem danych, bo starzeją się w chwili eksportu.
Raz w tygodniu dostaniesz bezpłatnie, jedno gotowe rozwiązanie, jak skutecznie wykorzystać nowoczesne technologie w sprzedaży B2B.
Zapisując się, zamawiasz newsletter Wellbiz sp. z o.o. i zgadzasz się na otrzymywanie e-maili z poradami i ofertami. Wypiszesz się jednym kliknięciem. Link jest w każdej wiadomości. Regulamin newslettera, Polityka prywatności